Ponieważ lenistwo czasami mnie ogarnia, okazało się, że z tego przepisu ciasta na pizze powstał….

CHLEB.

Pyszny, jak z piekarni, świetnie się przechowuje, ma cienką lekko przypieczoną skórkę, w środku jest sprężysty i idealnie wilgotny. Taki jak trzeba. Babcia twierdzi że piekę chleb jak u jej mamy, a mi wraz z jej słowami serce rośnie.

Przepis zakłada użycie mąki pszennej. Kiedyś uważałam, że to gluten wywołuje problemy trawienne, w konsekwencji zdrowotne, nie jedzenie chleba powodowało ustąpienie dolegliwości żołądkowych. Zmieniłam zdanie gdy natrafiłam na wykłady Dr. Stephanie Seneff.

(Wykłady w języku angielskim bez napisów PL ; How Herbicides are Killing Us albo This Herbicide Could Be Slowly Killing Us) Następnie natrafiłam na badanie, również z udziałem Dr. Seneff Glyphosate, pathways to modern diseases II: Celiac sprue and gluten intolerance czyli “Glifosat, droga do nowoczesnych chorób, cz II: celiakia i nietolerancja glutenu”. Dla tych co radzą sobie z językiem angielskim polecam całą lekturę badania. Ja przytoczę tu tylko jeden fragment, dla przekonania was, że to nie gluten jest problemem, lecz proces produkcji zboża z udziałem glifosatu (składnika popularnego herbicydu Roundap).

“…badania dotyczące ekspozycji ryb mięsożernych na glifosat wykazały jego niezwykłe działania niepożądane w ich całym układzie pokarmowym (Senapati i in., 2009). Po ekspozycji na glifosat aktywność proteazy, lipazy i amylazy zmniejszyła się w przełyku, żołądku i jelitach tych ryb. Autorzy zaobserwowali także „zaburzenie fałdów śluzówkowych i nieładu struktury mikrokosmków” w ścianie jelita, a także nadmierne wydzielanie mucyny w przewodzie pokarmowym. Te cechy bardzo przypominają celiakię. Peptydy glutenowe w pszenicy są hydrofobowe, a zatem odporne na degradację przez proteazy żołądkowe, trzustkowe i jelitowe (Hershko i Patz, 2008). Zatem wyniki tego badania na rybach sugerują, że glifosat może zakłócać rozpad złożonych białek w ludzkim żołądku, pozostawiając większe fragmenty pszenicy w ludzkim jelicie, które następnie wywołują reakcję autoimmunologiczną, prowadząc do defektów wyściółki jelita cienkiego. Jest to charakterystyczne dla badanych ryb narażonych na glifosat i dla pacjentów z celiakią.”

Jak wynika z powyższego gluten robi się szkodliwy w obecności i w powiązaniu ze spożywaniem glifosatu. Oprócz oprysków gleby przed zasianiem zbóż, najniebezpieczniejszym dla ludzkiego układu pokarmowego procesem, w którym stosuję się preparaty z glifosatem, jawi się desykacja. Dlatego do wypieku chleba należy stosować tylko mąkę ekologiczną, certyfikowaną. Należy pamiętać aby nabywać mąkę ekologiczną nie tylko “na słowo” sprzedawcy (kiedyś w żargonie sprzedawców używało się słowa “na paszczura”, Hahahaha). Prawdziwie ekologiczna mąka powinna pochodzić z certyfikowanego młyna.

Potrzebne narzędzia;

    • duża miska
    • dwie keksówki o wymiarach około 30-10cm
    • ściereczki, ręczniczki kuchenne bawełniane
    • papier do pieczenia
    • woda do zwilżenia chleba
    • folia spożywcza do wersji dla lenia
  • odrobina mąki do posypania w procesie wyrabiania bochenków

Przepis

  1. Wyrabiamy ciasto tak jak zaprezentowano w przepisie na ciasto na pizzę , z tym że składniki bierzemy razy dwa, będą z tego dwa bochenki.
  2. Odstawiamy na 3-4 godzinki, przykryte ściereczką bawełnianą, w ciepłe miejsce do wyrośnięcia lub wersja dla lenia, odstawiamy do lodówki na noc, przykryte folią, niech sobie czeka do jutra.
  3. Wyjmujemy na stolnicę, podsypujemy mąką, wyrabiamy, czujemy jak nam pod rękami pękają pęcherzyki powietrza. Wyrabiamy aż ciasto będzie sprężyste. Przy wersji dla lenia różnica jest taka, że ciasto jest zimne i się mniej przyjemnie wyrabia.
  4. Formujemy dwa bochenki, do szerszych keksówek o wymiarach 30cm na 10cm wkładamy ściereczki bawełniane.
  5. Na to kładziemy nasze uformowane bochenki.
  6. Ponownie odstawiamy na 3-4 godzinki w ciepłe miejsce. Wersja dla lenia przewiduje pozostawienie na noc ale wtedy chlebek będzie taki bardziej kwaśny.
  7. Teraz nastąpi działanie, które wymaga finezji, sprytu i szybkości. Jak piekarz. Wyrośnięte ciasto w keksówkach należy wyjąć razem ze ściereczką, do keksówki włożyć papier do pieczenia i obracając dołem do góry z powrotem włożyć ciasto do keksówki. Takie “hop siup”. Można też jak ciasto leży wyjęte z foremki na ściereczce położyć na nie papier, dopasować od góry foremkę, włożyć rękę pod ściereczkę i energicznym ruchem obrócić wszystko wsuwając ciasto do foremki. Efekt ma być taki, że mamy obrócone bochenki znów w foremce ale nie na ściereczce tylko na papierze do pieczenia.
  8. Dokładnie nawilżamy od góry wodą, cały bochenek, jak nam się trochę wleje do środka nie szkodzi, ale pamiętamy, żeby nam się chleb nie topił, to ma być nawilżenie.
  9. Wkładamy do zimnego piekarnika, włączamy go bez termoobiegu na górę i dół, nastawiamy na 180 ‘C, na godzinę. Po 40 min zmniejszamy do 160 ‘C (wersja dla leniucha całość na 165-170 ‘C)
  10. Po upieczeniu wyjmujemy z piekarnika, wyjmujemy z foremek, obdzieramy z papieru do pieczenia, kładziemy na czystej desce drewnianej, przykrywamy bawełnianą ściereczką i pozostawiamy do wystygnięcia.

Zimny chleb jest gotowy do spożycia. Przechowujemy go w papierowej torebce, owiniętej luźno w torebkę foliową, w chlebaku. Chleb oczywiście czerstwieje ale nie twardnieje na kamień w ciągu pierwszego tygodnia. Nie wiem co się może dziać w drugim tygodniu, jeszcze tyle u nas nie dotrwał.