Stawia mnie i moją rodzinę na nogi za każdym razem. Stosuję ją gdy tylko czuję, że przysłowiowo “coś mnie bierze”.

Kilka tygodni temu właśnie miałam jednego wieczoru takie uczucie. Dodatkowo zaczęło mnie boleć gardło, przy przełykaniu towarzyszył mi kłujący ból “od ucha do ucha”.

Kurację  rozpoczyna się bardzo prosto. Na wieczór przed snem należy wypić napar ziołowy wg następującego przepisu: Porcja na kubek/ szklankę 200-250ml

  • 1-2 łyżeczki czystka (cistus incanus L. albo lepszy cistus ladanifer jeśli uda się go dostać)
  • 1 saszetka lub 6-8 kwiatów lipy
  • 3-4 plasterki ekologicznego korzenia świeżego imbiru.

Przygotowanie:

  • Zagotować wodę,
  • Poczekać aż przestanie bulgotać,
  • Zalać zioła wsypane do kubka,
  • Przykryć, parzyć 20 minut,
  • Pic powoli zaraz po zaparzeniu.

Uwagi do składników:

Praktycznie wszystko powinno być można nabyć w sklepie ekologicznym. W moim, to wszystko jest dostępne. Jeśli nie będzie tam ziół to na pewno będą dostępne w zielarskim. Nie daj się zwieść imbirowi z marketu – on może nawet zaszkodzić. Jeśli masz możliwość kup całe kwiaty lipy. W saszetce nigdy do końca nie wiadomo co jest zmielone. Żeby dowiedzieć się więcej o  czystku polecam wpis „Rozmyślania nad czystkiem doktora Różańskiego” 

Dawkowanie powyższego naparu w mojej rodzinie:

  • Ja i mąż – rano i wieczorem przez 4 do 5 dni. W pierwszych dwóch dniach, jeśli objawy doskwierają można sobie pozwolić na dodatkowa, trzecią szklaneczkę w ciągu dnia.
  • Dziecko w wieku około i ponad 3 latka – pół powyższej porcji naparu, dwa razu dziennie 4 do 5 dni.
  • Dla małego oseska, około 6 miesięcznego wystarczyło kilka łyżeczek naparu 2-3 razy dziennie przez 4 do 5 dni.

Napar w imbryczku

Co gdy nie działa?

Osobiście w mojej rodzinie się to nie zdarzyło. Działało już po pierwszej szklance. Dosłownie czułam jak schodzi ze mnie “wirusowe napięcie”. Ale gdybym zauważyła, że mi lub mojemu dziecku nie poprawia się stan w ciągu pierwszego dnia to skontaktowałabym się z lekarzem.

Na koniec ważna informacja o leczeniu mnie i moich dzieci.

Po tak wielu przebytych chorobach u starszej córki (pisałam o tym tutaj) bardzo dobrze wiem jaki jest u niej przebieg chorób. Można powiedzieć, jestem ekspertem od leczenia własnych dzieci. Dużo też nauczyłam się poprzez leczenie samej siebie i to tylko ziołami. Zioła sprawdzone na sobie z powodzeniem serwuje mężowi w potrzebie. U mnie w domu nie stosuje się już żadnych farmakologicznych specyfików. Nawet do zbijania gorączki. W przeszłości stosowałam je zbyt pochopnie, co było błędem i bardzo żałuje, że tyle czasu i zdrowia zajęło mi przekonanie się do medycyny naturalnej.

Uważam ze każdy może być ekspertem i strażnikiem własnego zdrowia w naturalny sposób.

Każdy, przy odrobinie dyscypliny i silnej woli jest w stanie zastosować profilaktykę prozdrowotną poprzez naprawdę zdrowe jedzenie (a to nie znaczy wcale jeść wszystko z certyfikatem ekologicznym) a gdy dopada choroba wyleczyć się głownie ziołami i według medycyny naturalnej.

Może zainteresują cię moje inne wpisy o tej tematyce:

Czy warto się radzić lekarza w każdej kwestii? Jak „najlepsze na przeziębienie jest domowe leczenie” – dzisiaj kaszel i katar

Moja domowa inhalacja