Kto choć raz próbował się odchudzać, wie dobrze że silna wola jest tu kluczowa. Ale ja, jako weteranka odchudzania (z kości na ości również) mogę teraz śmiało powiedzieć, że silna wola może nic nie dać jeśli nie dołączymy do tego systematyki.

I tak, ciągnąc dalej temat samej tylko systematyki, można stwierdzić że sprawdza się ona w każdej dziedzinie życia a jeśli życie to zdrowie to jest kluczowa dla zdrowia.

Sprawdźmy teraz nasz rutynowy dzień. 

Codziennie wstajesz zaspany gdy budzi cie budzik. Bez adrenaliny nie wstaniesz, kolejnym przystankiem rozbudzenia będzie prysznic, hmmmm – gorący. Potem wyjście na dwór, lekko się przewietrzyć, skok do środka lokomocji. Meta w biurze i skok na ekspres do kawy. Mniam kawusia, gorąca z pianka, mleczkiem. Tak przynajmniej ramowo wygląda nasza poranna codzienność.

Tyra do lunchu. Na lunch co dają to biorę, nawet się nie zastanawiam głębiej nad tym co jem, potem kawka, bo jakoś taki zaspany człowiek po tym obiedzie. Potem kolejna kawka za jakąś godzinkę lub nawet dwie kwaki bo cały czas to takie zmęczenie nie odpuszcza. Co innego jak jakiś deadline goni, wtedy kaw się już nie liczy bo myślimy tylko o tym deadlinie. Rozbudza nas adrenalina ale jednocześnie zżera stres. Gonimy dalej. Koniec dnia, powrót do domu. Dzieciaki włażą na głowę, chęci na zabawę z nimi brak ale się zmuszasz. I tu się okazuje ze noc nadchodzi i ciężko zasnąć. Całodzienny koktajl z na przemian łykanej kofeiny i produkowanej adrenaliny trzyma cie na baczność i nie daje zasnąć. I tym sposobem wracamy do niemożliwego przebudzenia o poranku.

Czy kiedykolwiek zastanawiasz się co zrobiłeś tego dnia źle?

A co jeśli wszystko? Hmm tak, łącznie z pójściem do pracy która cie dobija. Ale cóż zrobić z czegoś żyć trzeba, na takie zmiany jeszcze nie czas. Ale cała reszta jak najbardziej.

Zacząć zmiany należy od uświadomienia sobie że systematyka złych nawyków prowadzi do poważnych problemów ze zdrowiem. Sygnały są bardzo subtelne, nie uznawane przez nas za niepokojące, gorzej, wszyscy to na około mają wiec uważamy to za normalne. I co, i okazuje się ze “było cicho i spokojnie aż tu nagle jak PIERDOLNIEEEEEEEE!!!”. I nie ma tu co rozgraniczać, że jedna choroba to mniejsze a inna większe zło. Choroba to choroba. Ogranicza nas.

Kolejny krok – zlokalizować złe nawyki, no chociaż część ograniczyć, na dobry początek a resztę wyeliminować dokumentnie. Jak tak zrobiłam. Dodatkowo, skoro złe nawyki prowadzą do choroby to jasnym dla mnie było ze dobre nawyki zaprowadzą mnie w odwrotna stronę, będą cofać niepokojące objawy prowadząc do zdrowia.

I teraz ciekawostka. Na studiach medycznych młodzi studenci uczeni są ze 60% chorób rodzi się z odżywiania. A wiec zacząć należy od zmiany nawyków żywieniowych. Dlaczego nurt zdrowego odżywiania ( ale tego naprawdę zdrowego) nie jest na studiach medycznych podejmowany głębiej to już temat na inny post.

A na koniec ciekawy cytat z portalu Biosłone, autorem którego jest Józef Słonecki

“…do podtrzymania życia wcale nie jest potrzebna duża ilość pożywienia, lecz jego jakość gwarantująca dostarczenie organizmowi wszystkich potrzebnych mu substancji odżywczych, którymi są: białka, tłuszcze, cukry, witaminy, minerały oraz woda. W posiłku składającym się z mięsa i surowych warzyw wszystkie te substancje znajdują się w odpowiednich ilościach i optymalnych proporcjach.”

W następnym poście będzie o jednej rzeczy, którą trzeba koniecznie zmienić i od tego zmiany trzeba zacząć, żeby rezultaty były widoczne.

Przeczytaj tez mój inny wpis dotyczący motywacji do zmiany stylu zycia