Wiosna idzie pełną parą, rośliny lecznicze rownież obudziły się już i możemy znów zacząć korzystać z błogosławieństwa natury. Pomyślałam, że napiszę tutaj o tym jak poradziłam sobie w domu z kurzajkami u dziecka. Nie znalazłam w internecie nic konkretnego co by mi naprawdę pomogło je zwalczyć, dlatego jeśli już tu ktoś trafi to fajnie bedzie jesli się dowie, że coś w końcu zadziałało, skutecznie, naturalnie i w zasadzie bezkosztowo.

Kukułcze ziele lub glistnik jaskółcze ziele (chelidonium majus)

Glistnik jaskółcze ziele

Na stronie poświęconej jaskółczemu zielu piszą o usuwaniu kurzajek tak:

Aby pozbyć się brodawki lub kurzajki, wystarczy dotykać jej kilka razy dziennie bezpośrednio sokiem z glistnika (nie narażając przy tym na kontakt z nim zdrowej skóry, bo może on ją podrażniać).*

Powyższego niestety nie znalazłam przed leczeniem ani w trakcie a dopiero przy okazji pisania tego postu.

The Story:

Kurzajek nabawiła sie moja córka na zajęciach na basenie. Na początku wyglądało to jak zwykłe odciski, ale skąd u dziecka odciski w takich miejscach, pooglądałam troche „fotek” w internecie, zrobiłam troche zabawy typu „znajdź podobieństwo na obrazku” i doszłam do wniosku, że to kurzajki.

Aby upewnić sie czy napewno ma się do czynienia z kurzajkami (a nie ze stwardnieniem naskórka) pewna amerykańska blogerka w jednym ze swoich wpisów proponuje poniższy test:

„Aby odróżnić kurzajke od zrogowaciałego naskórka (odcisku) nalerzy to miejsce przycisnąć. Jeśli miejsce boli przy naciskaniu wgłąb ciała, mamy do czynienia z odciskiem, jeśli boli przy dociskaniu obrzeży (jak przy wyciskaniu) – to kurzajka”

Autorka powyższego proponuje tez inną naturalną metodę leczenia kurzajek, której ja nie wypróbowałam… jeszcze 🙂

Ale wracając do mojej historii. Pierwszy błąd jaki zrobiłam to brak zorientowania sie w sposobach walki z kurzajkami. Zastosowałam olejek eteryczny z oregano, czysty destylat w ilości 1 kropla dziennie przed snem, bezpośrednio na kurzajkę. Oregano zadziałało świetnie na odporność (zero przeziębień, żadnego kataru czy kaszlu) organizm jak dzwon!  U dziecka, kiedy w zasadzie to był okres gdy mała coś tam zawsze łapała. Ale kurzajka rosła i rosła, miała sie w zasadzie coraz lepiej, potem pojawiła sie druga na drugiej stopie, trzecia na pierwszej. Doszłam do wniosku, że robię coś nie tak.

Poczytałam więcej, popytałam po rodzinie i dowiedziałam się o jaskółczym zielu. Ale ok. Podobnie słyszałam o oregano. Zatem błąd tkwi być może nie w lekarstwie lecz w procedurze. Czyli moja metoda stosowania oregano nie była właściwa. Jednak oregano w naszej szerokości geograficznej nie jest naturalnie występująca rośliną, nie rośnie na łąkach. Dlatego pomyślałam, że niewiele więcej sieę dowiem o jego zastosowaniu poza tym co znajdę w internecie. A to już za mną. Trzeba wiec szukać czegoś lokalnego.

Środki chemiczne z apteki nie były nawet opcją, którą bym rozważała, zdyskwalifikowane zostały na wstępie, zanim zaczęłam z oregano, wymrażanie – wykluczone, dziecko ucieknie z gabinetu zanim tam wejdzie, to raz a dwa, wymrażanie nie zabija całości korzeni kurzajki i potem odrastają, dlatego trzeba wracać na kolejne zabiegi. Odpada.

Słowa Babci, ukochanej Babuni, przyszły z pomocą – „Kukułcze ziele dziecko :)”

Receptura:

Hmm. Po doświadczeniach z oregano wiedziałam, że muszę zasięgnąć porady fachowca w jaki sposób je stosować. Tak się składa, że mam bardzo dobry kontakt z naturopatą, ktory jednocześnie zna sie na medycynie chińskiej, homeopatii, dietetyce a obecnie robi dodatkowe uprawnienia w homeopatii klinicznej. Rady były proste:

1. Smaruj świeżym sokiem z zerwanej łodygi glistnika,

2. Smaruj tylko kurzajkę,

3. Smaruj 2 – 3 razy dziennie, ale nie mniej niz 2, rano i wieczorem.

4.Gdy powierzchnia kurzajki zrobi sie czarna i stwardnieje (obumrze) zerwij ją i odrazu posmaruj świeżym sokiem. Tu dodam, że taki zabieg powtarzaliśmy co 4 – 5 dni. Uwaga: może szczypać lub swędzieć, ale nie musi.

Pkt nr 4 robi różnice, bo dopiero ten zabieg ujawnił jak bardzo głęboko wrastają korzenie tego „dziadostwa”. I dopiero dzięki temu zabiegowi kurzajki zaczęły sie zmniejszać. W trakcie stosowania glistnika dziecko miało już dwie wielkie kurzajki na lewej nodze i cztery mniejsze na prawej. Leczenie rozpoczęliśmy na wakacjach ale najwyraźniej nogi nie były smarowane codziennie i dwa razy dziennie, dziecko było wtedy z babcią. Ale już od początku roku szkolnego pilnowałam aby rano i wieczorem kurzajki były smarowane. Pozbyliśmy się wszystkich w ciagu 4 tygodni.

W czerwcu(2016) złapałam kurzajke na kciuku prawej ręki, po zastosowaniu glistnika kurzajka zeszła w ciagu 6 dni ale smarowałam więcej niz dwa razy dziennie.

ps:chciałabym podziękować mojej serdecznej znajomej, Aleksandrze, za informacje o sposobie zastosowania glistnika. Bardzo wielkie Dziękuję!

Jeśli potrzebujecie dodatkowych informacji o występowaniu, działaniu, składzie ziela glistnika to możecie poczytać tutaj:

*Dla leniwych nieco krótsze i uboższe opracowanie pod tym adresem