Za każdym razem jak choróbsko dopada członka mojej rodziny budzi się we mnie waleczny duch, który mi w kółko powtarza: nie wolno ci się poddać, dasz radę wyleczyć bez konieczności dawania sztucznych leków farmakologicznych.
imageNiedawno stanęłam przed wyzwaniem zwalczenia gorączki u swojego dwuletniego dziecka. Temperatura na czole dochodziła do 38,7’C. Żeby dodatkowo weryfikować pomiar mierze zawsze dziecku też temperaturę w uszach. Tam dochodziła do 40,2’C. Poza gorączką był jeszcze lekki katar pod wieczór i w nocy przez co dziecku było troszeczkę ciężej oddychać. Ale nie było to na tyle uciążliwe żeby nie dało dziecku spać.

Pierwsze co wprowadziłam natychmiast jak zaobserwowałam podwyższenie temperatury (ponad 37′ na czole) to dostatecznie dużo płynów. Ponieważ pierwszy pomiar gorączki miał miejsce wieczorem odrazu przygotowałam napar z lipy i dziurawca. Sporą szczyptę kwiatów dziurawca wraz z kilkoma kwiatostanami lipy, zalałam wrzątkiem (temp ok 80′ czyli „jak w czajniku przestanie bulgotać”)

Olej z czarnuszki

Dzień pierwszy: Następnego dnia wydawało się, że sytuacja została opanowana, poszliśmy na spacer, mimo że padał deszcz. Niestety gorączka wróciła na wieczór po popołudniowej drzemce. Wtedy zdecydowałam się podać pół łyżeczki (bo maluch ma dopiero dwa lata) oleju z czarnuszki. Olej z czarnuszki jest niezwykle cenny i działa jak naturalny antybiotyk. Trochę było walki z maluchem ale ostatecznie cel został osiągnięty. Pomogło podanie czegoś do picia zaraz po wciśnięciu łyżeczki do „dzioba”. Dodatkowo na noc przygotowałam maść do natarcia stóp z dwóch kropli olejku Thieves essencial oil zmieszanego z połową łyżeczki ekologicznego nierafinowanego oleju kokosowego.

Uwaga: olejki esencje (ang: essencial oils), zwane po polsku olejkami eterycznymi, w czystej postaci to bardzo silne naturalne leki, które używane w odpowiednich ilościach i z rozwagą potrafią wyleczyć nie tylko gorączkę ale i inne bardzo poważne dolegliwości, choroby a nawet znacząco wpłynąć na poprawę stanu zdrowia przy leczeniu raka. Niektóre olejki sa tak skuteczne ze potrafią, w powiązaniu z odpowiednia dietą fizyczną i psychiczną, wyleczyć raka. Przykładem będzie tu olejek kadzidłowy, zwany frankincense. Pasjonaci essencial oils są zdania, że wszystkie mają właściwości przeciwzapalne a co za tym idzie, przeciwnowotworowe.

Dzień drugi: Noc była bardzo niespokojna, dziecko było rozpalone, nie mogło spokojnie zasnąć, było mocno poddenerwowane, wręcz wściekłe gdy chciałam dać mu pić. Ale ja nie ustępowałam. Za każdym razem jak się budziło podtykałam picie (napar z lipy i dziurawca; pod ręką miałam też wodę) pod nos. Żeby było ciekawiej wodę miałam w szklance, bidonie z rurką a napar w kubeczku. Słusznie wyszłam z założenia, że coś w końcu musi do picia wybrać :). Następnego dnia temperatura utrzymywała się na stałym podwyższonym poziomie między 37,2′ a 37,5′. Kontynuowałam podawanie oleju z czarnuszki 3 razy dziennie po pół łyżeczki, pilnowałam żeby dziecko było jak najsilniej nawodnione. Nasza dieta w czasie przeziębienia ograniczała się do warzyw gotowanych lub duszonych, owoców oraz jajek na miękko ponieważ dziecko za nimi przepada. Przez cały okres pogorszenia stanu zdrowia nie zaobserwowałam spadku apetytu.

Dzień trzeci: Po drugiej nocy gorączkowania dziecko wstało z uśmiechem. Czółko miało chłodne ale reszta głowy była jeszcze trochę cieplejsza. Tego dnia temperatura spadła poniżej stanu podgorączkowego i utrzymała się na tym poziomie do końca dnia, wieczorem jedynie podskoczyła do 37,0′. Około południa maluch zasnął bardzo głęboko na ponad 3 godziny, jakby odsypiał całe dwie noce twardej walki z najeźdźcą. Tego dnia również kontynuowałam podawanie oleju z czarnuszki a do picia podałam dodatkowo pokrzywę z miętą. Na noc posmarowałam stópki własnoręcznie przygotowaną maścią z Thieves essential oil.

Dzień czwarty: Żadnych oznak gorączki. Olej z czarnuszki podałam już tylko na wieczór. Odstawiłam dziurawiec i lipę. Po południu wyszliśmy na spacer.

Dzień piąty: Maluch poszedł do żłobka.