Nie no! Muszę o tym napisać. Zacznę może od tego, że po wielu, wieluwielu, wieeeeelu! godzinach spędzonych na czytaniu materiałów z badań, artykółów ze źródeł specjalistycznych, książek, broszur informacyjnych, blogów polskojęzycznych, angielskojęzycznych i jeszcze kilku materiałów w dwóch innych językach, wysłuchaniu wielu godzin wykładów lekarzy specjalistów z różnych dziedzin alopatii (medycyny konwencjonalnej) i innych rodzajów medycyny (takich jak fitoterapia, homeopatia, ajurweda, medycyna chińska) obejrzeniu wielu filmów dokumentalnych oraz, nie zapominając o niezliczonych rozmowach przeprowadzonych z ludźmi którzy są za i oczywiście z tymi którzy są przeciw, podjęłam decyzję o tym, że nie będę poddawać siebie żadnym szczepieniom ochronnym, nie szczepię swoich dzieci i w rodzinie aktywnie będę namawiać każdego do podjęcia świadomej decyzji w sprawie szczepień.

Jasne było zatem dla mnie, że w przypadku takich chorób jak odra czy różyczka muszę być przygotowana na skuteczne, naturalne postępowanie w procesie leczenia. Jak się potem jednak dowiedziałam, to czy bym zaszczepiła czy nie to i tak muszę być na to przygotowana bowiem szczepionka odwleka tylko prawdopodobieństwo zachorowania w czasie. Dożywotnią odporność można uzyskać tylko i wyłącznie po przechorowaniu choroby.

Karmienie piersią

Od czasów babki i prababki wiadomo, że pokarm matki jest dla dziecka najlepszy, najbardziej właściwy, życiodajny, jest pełnym i kompletnym źródłem pożywienia niemowlęcia. Jest tym co Matka Natura zaplanowała do przetrwania gatunku. Jest po prostu doskonały. Tu dodam, że uważam że jeśli w pierwszych 6-ciu dniach życia Matka Natura zaplanowała, że nie bedzie w nim witaminy „K” to znaczy że jej ma tam nie być KROPKA

Jest jedna z cech matczynego mleka, na którą chcę tu zwrócić uwagę. Przeciwciała. Matka wraz z pokarmem przekazuje dziecku przeciwciała, dzięki nim maluch ma czas żeby wytworzyć swoje. Oczywiście najpierw to matka musi być zdrowa i je posiadać żeby móc maluchowi je przekazać. I tu wracamy do naturalnie przebytych wirusówek. Tylko przechorowanie wirusówek daje dożywotnią odporność (jak: odra, różyczka, ospa wietrzna, świnka), tylko tak nabyta odporność daje konkretne przeciwciała w mleku matki, tylko dziecko takiej matki jest chronione. Ja przechorowałam trzy z powyżej wymienionych. Co sie stanie z tymi maluchami których matki nie przechorują tych chorób? Żadne zwalanie winy na tzw:ruch antyszczepionkowy im nie pomoże.

Znając moc pokarmu matki karmiłam dziecko do drugiego roku życia, czując i tak po odstawieniu od piersi, że zachowałam się być może samolubnie, należało karmić dłużej, jednak fizycznie czułam, że mój organizm dłużej nie da już rady, był to więc kompromis między zdrowiem dziecka a moim.

W wieku 14 m-cy musiałam oddać maluszka do żłobka i wracać do pracy. Zatem przez całe 10 miesięcy dziecko miało styczność codzienną z innymi dziećmi, nabierało własnej odporności i jednocześnie było karmione piersią.

Ospa

Teraz maluch ma już skończone 3 latka. Od kilku miesięcy chodziła mi po głowie myśl „kiedy w końcu bedzie ta ospa?” Oczywiście nigdy nie bedzie dobrego momentu na chorobę dziecka ale chciałam się mimo wszystko w jakiś sposob przygotować do przebycia ospy przez moje maleństwo. Ponieważ choroba mocno osłabia odporność regularnie wspomagałam układ odpornościowy poprzez smarowanie dobrej jakości olejkami eterycznymi, inhalacje z takich olejków, spożywanie zielonej żywności, od czasu do czasu łyżeczka oleju z czarnuszki, podobnie też dawałam sok jabłkowy (tylko ten mętny, tłoczony z owoców) z dodatkiem kwasu L-ascorbinowego. Zastanawiałam się nawet nad odwiedzinami innego chorego dziecka. Ale potem zdałam sobie sprawę, że takie działanie niejako z premedytacją, wcale nie jest mi potrzebne. Moje dziecko ma codzienny kontakt z dużą ilością innych dzieci w przedszkolu i żłobku. Jak sie zarazi to się zarazi. No i dwa dni temu pojawiła sie pierwsza krostka. Wyglądała jak ugryzienie komara. Co w tym wszystkim w sumie dziwne dziecko po raz pierwszy wstało niebywale wcześnie rano (jest wielkim śpiochem, typowa „sowa” można powiedzieć) a tu pobudka przed szóstą! I wiśta wio! „Mama wstawaj!” „Tata obudź się!” „Mama daj pić, jeść” i.t.d jakby była jakaś naładowana. Zawieźliśmy ponad godzinę wcześniej do przedszkola. Koło południa telefon żeby ją odebrać bo ma na 98% ospę. Umówiłam lekarza. Poczytałam o metodach leczenia w swoich źródłach żeby sobie przypomnieć, umówiłam lekarza na weryfikacje diagnozy.

Ospa wietrzna

Czekamy w domu. I w sumie nie tyle czekałam na lekarza co na to osłabienie, gorączkę, osowiałość, zmęczenie. A tu nie tyle nic co na odwrót. Jakby ta ospa była jakaś elektryczna/energetyczna. Coś nie do opisania, dziecko wręcz latało po domu, skakało po fotelach, łóżkach. No szok normalnie nie spodziewałam sie tego.

Metoda

Narazie nasze leczenie (trzeci dzień mamy od postawienia diagnozy) wygląda tak:

  1. Smarujemy krostki (póki co jest ich średnio wiele) olejem z czarnuszki minimum 3 razy dziennie lub częściej jeśli dziecko prosi żeby posmarować, mówi ze coś boli czy gdy zauważę że ma ochotę sie podrapać,
  2. Jak się uda pod czas smarowania to dziecko zjada 1 łyżeczkę tego oleju, góra dwie (czasami dziecko prosi o jeszcze bo mu smakuje)
  3. Kąpiel w krochmalu 1 raz dziennie minimum, po kąpieli smarowanie obowiązkowo,
  4. Do picia witamina C (kwas L-askorbinowy) w ilości 0,5 grama na 50ml soku, do tego 50ml wody. Mieszamy plastikową łyżeczką. Taki sok ma być cały czas dostępny do popijania. Po łyczku, po łyczku. Jak sie szklanka skończy robimy nową i tak w kółko. Chodzi o to żeby cały czas dostarczać pewną ilość witaminy C do organizmu aby stale utrzymywać jej wyższy poziom.
  5. Nie nakłaniamy do jedzenia, dieta jak przy przeziębieniu: ograniczamy cukier, nabiał, mięso. Bazujemy na kaszach, zupach.

Efekty są następujące: energii co nie miara, o wysokiej gorączce chyba juz nie ma mowy, choć pod wieczór temp wchodzi na poziom 37′-37,5′; swędzenie nieznaczne, apetyt umiarkowany, duża potrzeba przytulania 🙂

Zalecono siedzieć w domu 3 tygodnie, przez dwa miesiące kontynuować podawanie witaminy C i innych źródeł naturalnych witamin wspomagających odporność oraz unikać promieni słońca gdy wychodzimy na podwórko w ciepłe dni.

Olej z czarnuszki (nigella sativa)

Jestem zdumiona skutecznością działania:

  • natychmiastowe zmniejszenie swędzenia po zaaplikowaniu na krostki
  • w ciagu kilkunastu minut widoczne obkurczenie nabrzmiałych bąbli na skórze.
  • w ciagu doby osuszanie sie krostek

Im więcej krostek tym…lepiej?

Wysypka w czasie ospy to swoisty system obronny organizmu. Gdy proces przebiega poprawnie i wirusy są wyrzucane poprzez wysypkę, nie maja możliwości przenikać do narządów wewnętrznych organizmu. Układ odpornościowy działa wtedy poprawnie chroniąc cały organizm. W tym kontekście trzeba zacytować wypowiedź Aleksandra Kotoka i jego książkę „Bezlitosna immunizacja” ( wydanie polskie , 2015, Hartigramma)W rozdziale na temat Ospy wietrznej, str 235, pisze on tak:

Przy pozajelitowym wprowadzaniu osłabionych czynników chorobotwórczych (pod czas szczepienia: dodane przez Ekologiczna), nie występuje okres wylęgania, brak zdrowej systemowej reakcji organizmu, który nie jest w stanie pozbyć się wirusa przez błony śluzowe górnych dróg oddechowych (kaszel i kichanie), ani przez biegunkę czy wysypkę. Jeszcze raz pragnę to podkreślić: szczepionka pozbawia organizm możliwości pozbycia się czynnika chrobotwórczego przy pomocy naturalnych i prostych metod, swoistych dla samego organizmu. Czynniki chorobotwórcze natychmiast przenikają do narządów wewnętrznych. Dzieje się właśnie to, czemu układ odpornościowy powinien zapobiegać zgodnie ze swą rolą.

Polecam przeczytanie całej książki, daje obszerny pogląd na historie szczepień i kulisy historii szczepień oraz co było dla mnie ważne, informuje o prostych metodach leczenia chorób wirusowych. No i czyta się ją jak niezły kryminał 🙂

Olejek eteryczny  tea tree – drzewo herbaciane (melaleuca alternifolia)

Ból i swędzenie dały się we znaki, czarnuszka działała ale za krótko, zbyt szybko wracały, włączyłam olejek eteryczny z drzewa herbacianego – maść domowej roboty. Przyrządza się ją bardzo prosto o ile mamy dobrej jakości składniki:

  • olej kokosowy certyfikowany BIO, zimnotłoczony, nierafinowany (zawsze takiego używam do robienia na swieżo różnych smarowideł)
  • olejek eteryczny z drzewa herbacianego melaleuca alternifolia, pozyskiwany metodą steam distilation (destylacja parą wodną). Ta metoda daje najczystszy produkt bez dodatków chemicznych. Jeśli producent nie umieścił takiej informacji na produkcie to taki olejek eteryczny nie nadaje sie do celów leczniczych.

0.5 łyżeczki oleju kokosowego wymieszać z 2-5 kropli olejku (ilość kropli mniejsza jeśli ranki są bardziej zaognione bo będzie szczypać, im bardziej wygojona skórka tym można dać więcej kropelek, jeśli szczypanie nie jest problemem można odrazu więcej kropli). Zachowujemy maximum sterylności jak na warunki domowe, można spażyć naczynia przed użyciem, ręce dobrze wymyć przed nakładaniem  maści na skórkę. Jeśli stosujemy waciki, lub pałeczki z watką należy używać tych z bawełną eko – bezwzględnie należy eliminować źródła glifosatu (zwykła bawełna jest w dzisiejszych czasach produkowana z ogromna ilością Roundup = glifosat, bardzo silnie toksyczny dla organizmu człowieka). Smarujemy sie jak poprzednio ok. 3x dziennie

Olejek Tea Tree (więcej pisze dr Różański) ma działanie silnie przeciwzapalne i silnie bakteriobójcze dzięki czemu bardzo dobrze radzi sobie z wszelkimi zaognionymi zmianami skórnymi, nie tylko przy ospie ale głównie do leczenia AZS, świerzbu, trądziku, opryszczki czy liszajca. I na szczęście właśnie miałam go w domowej apteczce.

Inne olejki jakie można użyć w trakcie leczenia ospy wietrznej (źródło)

  • miętowy (mentha piperita) – łagodzi swędzenie, „schładza”
  • lawendowy (lavendula angustifolia) – wspomaga gojenie, uspakaja
  • rumiankowy (matricaria recutica) – przeciwbólowy, obniża gorączkę, wspomaga gojenie trądziku i innych problemów z wykwitami skórnymi
  • palmaroza (cymbopogon martini) – odkażający skórę, regenerujący jej komórki.

Jak inaczej można stosować powyższe olejki eteryczne w czasie ospy wietrznej:

  • kąpiele (jednocześnie z krochmalem lub płatkami owsianymi),
  • rozpylanie na zimno (np: w nawilżaczu ja używam VENTA)
  • pranie z dodatkiem olejków aby lepiej zdezynfekować ubrania i pościel
  • spray z hydrolatu wytworzonego przy produkcji olejku eterycznego (tu uwaga, należy sprawdzić producenta i proces produkcji – ja narazie nie znalazłam odpowiedniego na polskim rynku)