Niestety ostatnio kilka osób, wsród moich znajomych, zachorowało na raka. W ciagu ostatniego roku 3 osoby z dalszych znajomych, 2 z rodziny. Zaczęłam więc sporo czytać na ten temat. Spodziewałam się conajmniej informacji o tym że skuteczne lekarstwo na raka jest w fazie testów, w końcu mamy wiek XXI, nie ma rzeczy niemożliwych (przynajmniej takie zdanie codziennie jest powtarzane wsród ludzi z którymi współpracuje) a tu przysłowiowy ZONK.
To, czego się dowiedziałam, nie tylko jest przerażajace. To jest nie do opisania. Całe życie byłam przekonana, że lekarze chcą nam pomoc w powrocie do zdrowia. Tymczasem oni są jak sprzedawcy używanych samochodów, wciskający nam towar o niskiej wartości i wątpliwej jakości za cenę naszego zdrowia, jakości oraz długości naszego życia. Flagowym tego dowodem jest właśnie onkologia.

Dr. Michael Farley w wywiadzie zawieszonym na portalu ihealthtube.com bardzo fajnie charakteryzuje lekarzy onkologów „za wielką kałużą”.
„Jeśli nie wykazujesz choć krzty zainteresowania podnoszeniem swoich kwalifikacji, to co do cholery jasnej robisz w zawodzie lekarza? Lepiej idź sprzedawać używane samochody, pisz artykuły, zacznij prowadzić stand-up comedy show ale nie bierz ludzkiego życia w swoje ręce, jeśli nie masz zamiaru się uczyć”
Ciekawa jestem czy u nas w PL tez tak postepują. Biorąc pod uwagę to, że uważa się nas za 52 stan to pewnie daleko nie padło jabłko od jabłoni.

Polecam cały filmik na ihealthtube.com